Już nie będzie Michała Kucharczyka w następnym sezonie Ekstraklasy. Pożegnanie Michała Kucharczyka z Legią Warszawa… Jedenaście trofeów: pięć Mistrzostw Polski, sześć Pucharów Polski. Dziewięć lat startów. Fenomen sportowy. Powtarzalność sukcesów przez lata, przez niemalże dekadę, a przecież pierwsze zwycięstwo w karierze odniósł tu, na tym boisku w Bydgoszczy jako dwudziestolatek i było to przecież dziewięć lat temu. Coś niewiarygodnego! Co tydzień siadaliśmy, jak do telenoweli, żeby właśnie oglądać jego popisy. Fenomen socjologiczny! Ileż rzeczy można było mu przypisać podczas tej kariery? Że można w życiu wygrać ewidentnie bez umiejętności. Że jest człowiekiem rzetelnym, solidnym, posłańcem bez głowy, lecz wielkiej nadziei. Zaczynał jako idol kryzysowy, który miał prowadzić Legię jako ambasador tymczasowego skoku cywilizacyjnego do Europy. Fenomen społeczny. Przecież my, dzięki tym transmisjom, żyliśmy życiem zastępczym. Był powodem ogromnego zbiorowego płaczu ze śmiechu. Dał nam wiele. Bardzo wiele… Mam nadzieję, że z tych młodych chłopaków, którzy dzisiaj mają aspiracje, którzy oglądali Michała w całej Polsce, jak Mistrz Świata Kylian Mbappe, który powiedział, że Michał go natchnął. Że uwierzą, że nie zmarnujemy tego fenomenu, jaki się stworzył przy oglądaniu meczów. Tego fenomenu popularności – 2,1 miliona, rekordowa telewizyjna widownia, kiedy strzelił bramkę w Dortmundzie. Półtorej przeszło miliona – remis w Warszawie z Realem Madryt. To Jego ostatnie osiągnięcie i ta wielka radość nas, ludzi, którzy go oglądaliśmy. Państwo przed ekranami krzycząc, oglądając… Ja także krzycząc, oglądając… Po prostu… Było pięknie i coś się niewątpliwie zamknęło, ale miejmy nadzieję, że w sporcie będzie jakaś próba kontynuacji. Kuchego Kinga już nie będzie nigdy. Natomiast ważne, żeby były sukcesy sportowe i żeby coś po Michale trwałego, bardzo trwałego, zostało. Dziękujemy Ci bardzo, Michale! Dziękuję Państwu. Do usłyszenia.
#mecz #pilkanozna #ekstraklasa #legia