Moja 18-tka z żużlem
3/18

Sezon 2003 miał być powrotem do lepszych czasów lubelskiego żużla. Z drużyną pożegnali się Trumiński, Szajchulin, Zetterstroem, Przygódzki. W rodzinne strony powrócił z Gdańska Tomasz Piszcz, a po rocznej karencji jazdę wznowił Dariusz Śledź. Ponadto z Grudziądza (spadkowicza z sezonu 2002) pozyskano Grzegorza Knappa. Formację obcokrajowców mieli stanowić młodzi gniewni uczestnicy GP – Hans Andersen oraz IMŚJ z 1999 Lee Richardson. W obwodzie pozostał Węgier Atilla Stefani. Do faworytów rozgrywek zaliczano RKM Rybnik oraz Unię Tarnów.
W pierwszej kolejce ligowej do Lublina przyjechał faworyt rozgrywek RKM Rybnik z Nickim Pedersenem na czele. Na stadionie komplet publiczności. Takiej frekwencji nie było od czasów jazdy Motoru w I lidze (obecnej E-lidze). Wielu porównywało to spotkanie do meczu z ROW Rybnik z 1 kwietnia 1990 roku. Spotkanie w pierwszej połowie zawodów układało się po myśli gospodarzy, którzy uzyskali 12 punktową przewagę. Swoje robili Richardson, Piszcz, Śledź i Andersen. Punkty dorzucili również Knapp czy Jeleniewski. Niestety od 8 biegu zaczęło się psuć. Wygrana pary Pedersen i Węgrzyk nad Andersenem i Śledziem zrobiła swoje. Rybnik odzyskał wiatr w żagle. Przed biegami nominowanymi przewaga stopniała do 4 punktów. Po dwóch przyzwoitych biegach Jeleniewski przestał punktować. Pozostali także nie ustrzegli się wpadek. W biegach nominowanych niestety przewaga została roztwoniona i gospodarze musieli zadowolić się remisem. Szarżą na ostatnim łuku Tomasz Piszcz uratował 1 punkt meczowy.

Następne pojedynki TŻ Sipma to wyjazdy do Tarnowa, Gorzowa oraz Rawicza. O ile w Tarnowie spotkanie zakończyło się klęską – pojechaliśmy bez Richardsona i Andersena, to do Gorzowa został desygnowany najsilniejszy skład. Niestety kontuzja Richardsona pokrzyżowała plany i to gospodarze cieszyli się ze zwycięstwa w stosunku 49:41. W Rawiczu wszystko zagrało jak potrzeba i to goście byli szczęśliwsi po 15 biegu. Płatny komplet zdobył Lee Richardson.

Później przyszedł czas na odrabianie zaległości – odwołany przez kiepską pogodę mecz z Gnieznem, Lublinianie wygrali chociaż nie było łatwo. Bardzo słabo pojechał Hans Andersen – tylko 2 punkty. Liderem był ponownie Richardson, który przegrał tylko raz z Jesperem B. Jensenem. Tydzień później do Lublina przyjechała drużyna z Warszawy, która awansowała po barażach z TŻ Opole. W drużynie ze stolicy występował Sebastian Trumiński, który jak wspomniałem odszedł z Lublina. Spotkanie z Warszawą zakończyło się pewnym zwycięstwem gospodarzy którzy byli osłabieni brakiem Lee Richardsona. Jednak pozostali zawodnicy godnie go zastąpili. Niestety drużyna ze stolicy straciła jednego z zawodników, bowiem po wypadku w I biegu kontuzji doznał Roman Jankowski.

Następnie przyszedł czas na derby wschodniej Polski w Rzeszowie, zakończone zwycięstwem TŻ Sipma (dla zainteresowanych spotkaniem informuję, że jest dostępne na yt). Później rewanż w Lublinie zakończony pewną wygraną gospodarzy. Jednak w tym spotkaniu kontuzji doznał Tomasz Piszcz. Kolejno pojedynek w Warszawie zakończony pechową porażką 46:44, domowe spotkanie z Rawiczem wygrane 60:30 (bez udziału Richardsona), pogrom w Gnieźnie (niestety na lubelską niekorzyść) w stosunku 68:22!!.

Później kolejne odrabianie zaległości – spotkanie z kolejnym z faworytów rozgrywek – Unia Tarnów. W zespole Jaskółek prym wiedli Kołodziej czy Karlsson. Do składu TŻ Lublin powrócił Lee Richardson, którego obecność była kluczowa w tym spotkaniu, bowiem jego punkty znacznie przyczyniły się do końcowego sukcesu 46:44. Następnie Lublinianie pewnie zrewanżowali się Gorzowianom, których pokonali pewnie w stosunku 62:28. Na zakończenie rundy zasadniczej wyjazd do Rybnika w krajowym składzie i 66:24.

Drużyna TŻ Sipma Lublin po rundzie zasadniczej zajęła 3 miejsce, co oznaczało jazdę o pozycje 1-4. Taki rezultat rozbudził u wielu fanów apetyt na coś więcej. Początek rundy play-off to mecz z Unią Tarnów. Dzień wcześniej w Vojens odbył się finał Drużynowego Pucharu Świata. Spośród zawodników obu drużyn 3 z nich jeździło w finale DPŚ – Peter Karlsson, Hans Andersen oraz Lee Richardson. Na mecz przyjechało dwóch – Karlsson oraz Richardson. Hans Andersen nie dotarł czym zakończył swoje występy z koziołkiem na plastronie. Osłabieni Lublinianie, nimo że robili co mogli przegrali to spotkanie 41:49.

Później przyszedł czas na spotkanie z Gorzowem Wielkopolskim. Obie drużyny jechały bez zawodników zagranicznych. Niespodziewanie to Lublinianie mogli po tym meczu zapisać na swoim koncie 3 punkty.

W ostatni dzień sierpnia TŻ Sipma czekał kolejny wyjazd. Tym razem na Śląsk do Rybnika. Lublin ponownie w krajowym składzie dzielnie stawiał opór gospodarzom, przegrywając 50:40. Niestety kontuzji doznał Daniel Jeleniewski, która to wyeliminowała go ze startów do końca sezonu.

Kolejno przyszedł czas na rundę rewanżową. Na początku września do Lublina przyjechał RKM Rybnik. Na nieszczęście dla gospodarzy, mecz został przegrany. Jednak cieszył komplet Lee Richardsona, który robił co chciał i woził jak chciał ówczesną rewelację GP Nickiego Pedersena.

Następny mecz to wyjazd do Tarnowa i wysoka przegrana w krajowym składzie w stosunku 70:20

Na zakończenie rozgrywek do Lublina przyjechał Gorzów Wielkopolski. Jednak i tym razem 2 punkty powędrowały do rywali Lublinian. Przed spotkaniem kontrakt na 2004 rok przedłużył Lee Richardson, czym ucieszono fanów lubelskiego speedwaya. Jednak to temat na następną, część czyli na jutro.

Drużyna Lubelska zaskoczyła niejednego dziennikarza, niejednego kibica. Pewne utrzymanie i walka wśród najlepszych drużyn zaplecza. Pozwalało to mieć nadzieję na jeszcze lepszy sezon 2004.

A jeśli chodzi o żużel na krajowym podwórku

Mistrzostwo powędrowało do Top Secret Włókniarza Częstochowa, który wygrał złoto z dream teamem z Torunia gdzie pierwsze skrzypce grali Crump i Rickradsson.
Z Ekstraligą pożegnał się Lotos Gdańsk oraz Polonia Piła, jednak tylko jednej z tych drużyn było dane jeździć w sezonie 2004 w I lidze. Ale o tym w następnej części.

Indywidualnym Mistrzem Świata został Nicki Pedersen, dla którego był to pierwszy tytuł. Tomasz Gollob w ostatecznej klasyfikacji zajął 6 miejsce, wygrywając jeden turniej u siebie w domu w Bydgoszczy.

Drużynowe Mistrzostwo Świata dla Szwecji. Polska po bardzo dobrym półfinale, niestety w najważniejszych zawodach zajęła 4 miejsce. Jako ciekawostkę można podać występ reprezentacji Włoch, którzy zastąpili Amerykanów. Wcześniej propozycję jazdy za Amerykanów otrzymali Łotysze, jednak odmówili. Dlatego traf padł na kolejnych w eliminacjach Włochów którzy wyprzedzili jedynie Austriaków. W półfinale Włosi jednak zgodnie z oczekiwaniami zajęli ostatnie miejsce gdzie zdobyli 6 punktów co było najsłabszym rezultatem spośród wszystkich drużyn.

Indywidualnym Mistrzem Polski został polski Norweg ze Stavanger – Rune Holta, który w Bydgoszczy pokonał Tomasza Golloba.
Indywidualne Mistrzostwo Świata Juniorów dla Jarosława Hampela.
Indywidualnym Mistrzem Europy został Krzysztof Kasprzak.

Taki to był sezon 2004 w żużlu.

#zuzel